Zdjęcie Gietrzwałdu (losowe)

Mogło Cię nie być.

W pewnym XIX-wiecznym mieście czas płynął szybciej niż gdziekolwiek indziej. Na początku epoki liczyło ono zaledwie 23 000 mieszkańców, lecz zaledwie czterdzieści lat później ulice tętniły już gwarem 38 600 gardeł.
Ten potężny, niemal 68-procentowy skok demograficzny wymykał się ówczesnym normom – w tym samym okresie, między 1870 a 1910 rokiem, średni przyrost ludności w Europie oscylował wokół 30%.

Co wywołało ten magnetyczny przyciągający efekt? Odpowiedź kryła się w... no właśnie, gdzie?

Ten niezwykły efekt nie dotyczył jednak jednego, odosobnionego miasta. Rozlał się szeroko po ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, rozdartej wówczas między trzech zaborców. Choć dokładne liczby wciąż podlegają badaniom historycznym, szacunki wskazują, że przyrost ludności w tamtych dekadach mógł sięgać od 55% do nawet imponujących 90%. Gdyby nie to zdarzenie, które wydarzyło się w tamtych dniach, najprawdopodobniej około jedna czwarta z nas nie przyszłaby dzisiaj na świat. Co wywołało tak potężne przebudzenie?
Wszystko zaczęło się od wielkiego, duchowego poruszenia i masowych pielgrzymek narodu polskiego do niewielkiego Gietrzwałdu. Gdy 27 czerwca 1877 roku rozpoczęły się tam Objawiena Matki Bożej (160 razy do dnia 16 września), nikt nie przypuszczał, jak wielką falę uruchomią. Choć precyzyjne statystyki wymagają jeszcze szczegółowych badań, szacuje się, że tylko do końca tamtego roku to jedno miejsce odwiedziło od 400 do nawet 800 tysięcy pątników. To tam, w trudnych czasach niewoli, rodziła się na nowo siła, która ocaliła naszą przyszłość.

Kryje się w tym wszystkim jeszcze jeden, aspekt: czy bez tego demograficznego cudu zdołalibyśmy w ogóle odzyskać niepodległość w 1918 roku? A jeśli nawet tak, to czy dramatyczna wojna 1920 roku zakończyłaby się naszym zwycięstwem, gdyby polskich żołnierzy było o 10-20% mniej? Wszak populacyjny przyrost na przełomie wieków przekroczył na ziemiach polskich 50 procent. Choć na te pytania nie znajdziemy dziś jednoznacznej odpowiedzi, to z pewnością warto się nad nimi pochylić.

Co jednak możemy zrobić dziś? Zacznijmy może od... PODZIĘKOWANIA



"...Jeśli popatrzymy na historię naszego narodu, Polacy uczestniczyli w 1830 roku powstaniu listopadowym, a potem w latach 1863–1864 w powstaniu styczniowym. Nastąpiła wielka martyrologia naszego narodu. Wielu Polaków ląduje na Syberii, z której nigdy już nie wrócili. W tych czasach, groziło I wojną światową, Polacy zastanawiali się, jak walczyć o wolność, czy mieczem? Ale przecież my się wykrwawiamy, przecież to tyle cierpienia, to nie ma sensu, może poszukać sojuszników, ale nieraz w naszej historii nas zdradzali...
Maryja objawiając się w Gietrzwałdzie, dała Polakom proste narzędzie, to jest różaniec. Przemawiając w języku polskim, tchnęła w naród nowego ducha. Skoro Maryja zwracała się w języku polskim, którego nie można używać, którego państwa nie ma, ale mówi się tym językiem w Niebie ..."

PROROCZE SŁOWA Z GIETRZWAŁDU. DZIŚ BRZMIĄ JESZCZE MOCNIEJ
ks. Przestrzelski, ks. Wykowski

Liczba odwiedzin tej strony: 80